• Beskidzki • Bocheński • Chrzanowski • Krzeszowicki • Limanowski • Miechowski • Myślenicki • Podhalański • Proszowicki • Wadowicki • Wielicki •

O sztuce - rozmowa z Janem Platą. Jan Plata mieszka w Tymbarku. Ukończył studia na Wydziale Matematyczno - Fizyczno - Chemicznym na Uniwersytecie Jagiellońskim – kierunek: Chemia. To wykształcenie, jak mówi, w dużej mierze miało wpływ na jego sposób postrzegania świata. Matematyczność i precyzja bezsprzecznie przejawiają się również w jego grafikach.
Początki
W czasie studiów, w latach siedemdziesiątych, mieszkałem w Nowym Żaczku, gdzie razem ze znajomymi założyliśmy grupę artystyczną GAANŻ. Było nas czworo: Andrzej Mirga, Julian Klamerus, Anna Rożen i ja. Urządziliśmy wystawę w Nowym Żaczku. Nasza twórczość w tych czasach miała silne odniesienia polityczne. Pamiętam kilka prac swoich prac z tamtych czasów. Jedna nosiła tytuł "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj..." – między dwoma kromkami chleba wypisałem słowa piosenki Czerwonych Gitar "Hymn Socjalistycznego Związku Młodzieży Polskiej". Dla innej pracy wykoncypowałem tytuł "Gazetka ścienna ginekologa przerywacza" – narysowałem kalendarz, gdzie na kilkunastu datach znajdowały się embriony przebite kolcem. Dużo w tych pracach było odniesień humanistycznych, polityczny, ale i też ekologicznych. Do dziś mam w domu grafikę zatytułowaną "Drzewa umierają stojąc", ukazującą krwawiące drzewo.
To wszystko układało się też na moją późniejszą aktywność społeczną. W 1976 roku zacząłem pracę w Zespole Szkół w Tymbarku. Byłem zaangażowany w ruch solidarnościowy, przez co, po wprowadzeniu stanu wojennego, straciłem pracę. Dzięki jednak staraniom moich uczniów, przywrócono mnie do pracy. Młodzież wystosowała petycję do kuratorium, by mnie przywrócono do pracy. Na 600 uczniów podpisało się pod nią 580. Akcję tę zorganizowały cztery moje uczennice: Agnieszka Żarłok z Radomia, Zofia Golonka z Tymbarku, Teresa Puch z Limanowej i Dorota Kościółek (Stach) z Limanowej. Wszystkie cztery zebrały podpisy i z gotową petycja pojechały do kuratorium.
Nie lubię pejzaży
Nie lubię szkiców krajobrazów. Mówiono mi nieraz, że jestem w tym dość dobry, jednak nie lubię rysować rzeczy realistycznych, naturalistycznych. Męczę się przy nich. Dla mnie pejzaż jest ulotny, zwiewny, zmieniający się. Tymczasem ja pragnę stałości. Doceniam, owszem, ważność tej dyscypliny, tego kierunku, ale sam po prostu tego nie lubię. Z kolei moja rodzina lubi pejzaże. Bardzo chcieli mieć góry i niziny, to im to namalowałem i powiesiłem na ścianach mieszkania. To są jednak tylko epizody w mojej twórczości. Ukierunkowany jestem bardziej na matematyczność, platoniczność.
Teraz dałem na wystawę trzy obrazy o wspólnym tytule "HOMANIL - I, II i III". Można je jeszcze zobaczyć w Muzeum Ziemi Limanowskiej. Są one programowo antyestetyczne, zupełnie różne od pozostałych.
Malarstwo jest trudem i wymaga od twórcy, by przekroczył jakiś Rubikon.
Mój mistrz
Niepodważalnym mistrzem jest dla mnie Flamand - Piet Mondrian, zwłaszcza geometryczny okres w jego twórczości. Odpowiada mi ona, można powiedzieć, mentalnościowo. Widać w niej taką dyscyplinę, harmonię. Są to kompozycje bardzo statyczne.
Piękno racjonalności
Mam ten luksus, że nie muszę nic robić na zamówienie. Namaluję coś, mogę się nad tym zastanowić, nie spieszę się.
Zawsze lubiłem teologię i filozofię. Ta rzeczywistość jest fascynująca, nigdy się nie nudzi, generuje relacje międzyludzkie, chociaż ostatecznie to człowiek kieruje się tam, gdzie chce pójść.
Świat poznaję przez matematyczne modele, co dobrze widać na moich grafikach. Dostrzegam piękno racjonalności, ale jednocześnie także granice poznania. Nie wszystko można poznać, na przykład czasem nie możemy poznać życia cząstki, jej pędu i położenia. Jest to zasada nieoznaczoności, prawo przyrody i ta właśnie matematyczność, precyzja mnie fascynuje. Jeśli przyjmiemy, że człowiek jest tylko jednostką materialną, zdeterminowaną prawami przyrody, jakiż jest absurd. Absurd ten jest jednym z wyznaczników duchowości i wolności duchowej. Nie jest najważniejszy, ale jest.
Kiedyś dużo korzystałem z wiedzy i mądrości Mieczysława Wawrzyniaka, który wykładał filozofię w Collegium Gregorianum. Teraz natomiast wiele korzystam z mądrości mojego syna, który jest augustianinem. Obronił niedawno pracę doktorską na uniwersytecie w Leuven.
Księga Przyrody i Księga Objawienia
Świat poznajemy materialnie jako Księgę Przyrody uzupełniająca się z Księgą Objawienia. Ta synteza możliwa jest w człowieku. To człowiek jest najważniejszy. To u niego tworzy się, rodzi dzieło sztuki. Kiedy o tym myślę, przypomina mi się zawsze fragment z "Wyznań" świętego Augustyna, mówiący o tym, że człowiek zachwyca się tyloma rzeczami na świecie, ale siebie nie podziwia, nie zauważa swojej wspaniałości. Tymczasem to właściwie człowiek nosi dzieło sztuki w sobie. W pierwszej kolejności maluje się intelektem. Potem przekłada się sztukę na efekty wizualne. Przyznaję, że ze sceptycyzmem podchodzę do wszelkiej spontaniczności. Spontaniczność to nie to samo co szczerość, choć ludzie często tak uważają.
Księga Przyrody i Księga Słowa Natchnionego to dwie księgi niedościgłe, ale nierozerwalnie ze sobą powiązane. Stąd też w moich grafikach staram się elementy tych dwóch ksiąg ze sobą łączyć. Na wielu z nich wypisuję słowa psalmów w środku, zaś przestrzeń wokoło wypełniają formuły matematyczne, fizyczne.
Oprócz tego, że maluję, jestem Nadzwyczajnym Szafarzem Eucharystii. Teraz jest to dla mnie najważniejsza życiowa rola. To jest szczyt tego co tworzę. Wszystko układa mi się tak harmonijnie, łączy się bezsprzecznie. Często chodzę do chorych z Eucharystią i za każdym razem jest to dla mnie ogromne przeżycie. Chorzy są dla mnie świadectwem. Dużą wagę przywiązuję też do modlitwy.
Nie ośmieliłbym się oceniać swoich prac
Nie umiałbym wiele powiedzieć o swoich "wypocinach". Łatwiej jest komentować twórczość innych, wtedy mówi się tylko o tym, co się widzi. Tymczasem jeśli przyszłoby mi wypowiedzieć się krytycznie o swoich pracach, doszłoby do "rozmycia". Zacząłbym snuć refleksje o sobie samym, o swojej historii, o tym co wiązało się z powstaniem danego dzieła, więc nie mógłbym jednoznacznie ocenić.
Rozmawiała: Anna Maria Piątkowska
Ten temat nie został jeszcze skomentowany
* Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych, oraz zastrzega prawo do ich przeredagowania.
* Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczanych ogłoszeń i komentarzy, oraz zastrzega prawo do ich przeredagowania lub usunięcia.
* Rozpowszechnianie materiałów redakcyjnych bez zgody wydawcy jest zabronione.
Wydawca: ABW GRAF Group S.C.
31-716 Kraków
ul. Przewóz 2
tel./fax 012 269-90-30
biuro@abwgraf.pl
www.abwgraf.pl
Drukarnia: Drukarnia Kraków
31-716 Kraków
ul. Przewóz 2a
tel./fax 012 262-95-56
marketing@drukarniakrakow.pl
www.drukarniakrakow.pl
Dodaj komentarz!
* = wymagane pole