• Beskidzki • Bocheński • Chrzanowski • Krzeszowicki • Limanowski • Miechowski • Myślenicki • Podhalański • Proszowicki • Wadowicki • Wielicki •

Joanna Tokarczyk. Energiczna i pełna pomysłów. Cały czas gdzieś biegnie, lubi poznawać świat i ludzi. Gdyby mogła, byłaby w kilku miejscach naraz i robiła kilka różnych rzeczy.
Swoją sztuką chce przekazać ciepło i dobro. Świat nie jest idealny, ludzie na co dzień stykają się ze smutkiem, dlatego uważa, że jej prace powinny być jakby odskocznią od codzienności. Stąd też dużo w nich baśni...
Joanna Tokarczyk swoją edukację artystyczną rozpoczęła w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych im. A. Kenara w Zakopanem. W 1997 roku uzyskała dyplom na kierunku Meblarstwo Artystyczne. Później były studia na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, kierunek Grafika i Komunikacja Multimedialna. Malarstwo w pracowni prof. Jacka Waltosia. W 2004 roku uzyskała tytuł Magistra Sztuki. Obroniła pracę z wynikiem celującym na kierunku Grafika - Komunikacja Wizualna.
Jak opisałabyś swoje prace? Co przedstawiają?
- W moich obrazach dużo jest wschodniej symboliki, baśni i kobiet. Formy figuratywne przeplatam abstrakcyjnymi motywami w ciepłej, intensywnej kolorystyce. Najczęściej impulsywnym czerwonym, kreatywnym pomarańczowym i anielskim złotym.
Staram się malować optymistyczne obrazy. Wolę dzielić się z innymi dobrymi wieściami w myśl zasady, co siejesz to zbierasz. Nie uważam, żeby wlewanie swoich frustracji, lęków innym, było budujące. Dotyczy to wszystkich dziedzin życia. Dlatego staram się unikać zakompleksionych i złośliwych frustratów. Chciałabym i pracuję nad tym, żeby moje malarstwo niosło raczej pozytywną energią. Sporo tam silnych kobiet i im w większości dedykowane są te obrazy.
Czy miałaś w swoim życiu artystycznym przełom, moment, w którym coś się zmieniło?
- Podobno najbardziej wpływa na nas to, czego nie pamiętamy. Jednego wielkiego przełomu nie zanotowałam, pamiętam za to kilka momentów. Co jakiś czas czuję, że coś się zmienia. Cały czas dojrzewam. Moje pierwsze większe artystyczne przyspieszenie miało miejsce w Zakopanem. Kolejne zmiany nastąpiły w 1998 roku, wyjechałam wtedy na studia do Poznania. To już nie byli "plastusie" w hipisowskich ubraniach. Tutaj częściej zdarzali się ludzie, wiedzący co chcą osiągnąć. Pierwsze graficzne projekty w pracowni komputerowej i pierwszy własny stacjonarny komputer. Teraz moje obrazy i projekty są coraz bardziej świadome, częściej wplatam w nie motywy abstrakcyjne i eksperymentuję z kolorem. Ciekawe są komentarze przyjaciół, którzy długo mnie znają i przy kolejnych wystawach dzielą się ze mną swoimi spostrzeżeniami.
Skąd czerpiesz inspiracje?
- Z życia, z wyobraźni. Ta ostatnia włącza się w różnych sytuacjach. Poza tym lubię chodzić na wystawy. Ciekawe i dobre technicznie prace prezentują komercyjne galerie. One też są dla mnie inspiracją. Nie przepadam za instalacjami, których – jak podejrzewam – często nie rozumieją nawet ich autorzy.
Z drugiej strony, czym jest rozumienie sztuki? Czasami słyszę kiedy ludzie mówią "nie znam się". Nie chodzi o wyuczone znanie tylko o czucie. Albo obraz wzbudził moje emocje, podoba mi się, patrzenie na niego sprawia mi przyjemność i chętnie powieszę go sobie na ścianie albo nie uruchomił żadnego uczucia i może nie istnieć.
Jaki był Twój start? Trudno było postawić pierwsze kroki na gruncie artystycznym?
- Nie mogę powiedzieć, żeby ten start był trudny, ale wymagał sporo pracy. Studia artystyczne do tanich nie należą. Zwłaszcza koniec semestru, kiedy np. trzeba już wydrukować i wykleić swoje projekty z typografii, ilustracji, komunikacji wizualnej, plakatu najczęściej w formacie 100x70 cm. A tu jeszcze malarstwo, pracownia opakowań itd.
Równocześnie studiowałam i pracowałam, co w efekcie dało mi drugi zawód - marketingowca. Dzięki niemu, kiedy moje obrazy jeszcze się nie sprzedawały, stać mnie było, żeby je malować.
W trakcie studiów i po nich wyjeżdżałam pracować do Anglii i Stanów. Tam też udało mi się zorganizować wystawy. Paradoksalnie tam, a nie w kraju, zaczęły sprzedawać się moje obrazy. Teraz, co bardzo cieszy, coraz częściej znajduję nabywców w Polsce. Po studiach zamieszkałam w Krakowie. To dość hermetyczne środowisko, zwłaszcza jeżeli nie studiowało się na tutejszej ASP. Ale udało się. 5 marca otwarłam swoją piątą wystawę w Krakowie, wisi w Galerii Szalom na Kazimierzu.
Jakie prace prezentujesz na tej wystawie?
- Wystawa w Galerii Szalom nosi tytuł "Kobieta w czerwieni". Wszystkie prezentowane obrazy namalowane są w ciepłych kolorach, przyjemnie rozgrzewają widza i wprowadzają go w dobre samopoczucie. Tym bardziej, że na obrazach nasyconych pogodnymi emocjami i subtelnymi kobiecymi nastrojami, często goszczą baśniowe motywy.
Czym się zajmujesz, poza malarstwem?
- Wieloma rzeczami. Lubię mieć alternatywę, zmieniać zajęcia, bo wtedy żadne mnie nie znudzi. Projektuję wnętrza, okładki do książek i ilustracje. Ostatnio poważniej zajęłam się internetową galerią SztukaPozytywna.pl, którą zbudowałam. Z zawodu jestem też specjalistą ds. marketingu i PR, więc staram się wykorzystywać te umiejętności na polu sztuki. Jest to trudna działka, bo Polacy wciąż nie doceniają pracy artysty. Płacą kosmetyczce, urzędnik i barman też dostają swoją pensję, ale od artysty najchętniej dostawaliby jego pracę za darmo. Ale to już inny temat. Na szczęście coraz rzadziej spotykany.
Mnie wszystkie moje zajęcia sprawiają dużo satysfakcji. Chociaż w malarstwie efekt od początku do końca zależy ode mnie. To taka przyjemna forma wolności.
Co chciałabyś osiągnąć?
- W przyszłości chciałabym mieć stacjonarną galerię, gdzie wystawiałabym prace również innych artystów. Gdzie spotykaliby się ciekawi, inspirujący i tolerancyjni ludzie. Gdzie w towarzystwie kota odbywałyby się warsztaty dla wrażliwych artystycznie dzieci, czasem koncerty, prezentacje slajdów i dzielenie się wrażeniami z dalekich podróży.
Twój sposób na odpoczynek?
- Malowanie, książki i joga. Jestem instruktorem z międzynarodowymi uprawnieniami. Najprzyjemniejsze wakacje zafundowałam sobie jeżdżąc na miesięczne kursy. Na co dzień uczestniczenie w zajęciach i ich prowadzenie bardzo mnie relaksuje.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała: Anna Maria Piątkowska
Galerię prac i informacje o wszystkich wystawach można znaleźć na stronie internetowej www.joannatokarczyk.com
Ten temat nie został jeszcze skomentowany
* Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych, oraz zastrzega prawo do ich przeredagowania.
* Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczanych ogłoszeń i komentarzy, oraz zastrzega prawo do ich przeredagowania lub usunięcia.
* Rozpowszechnianie materiałów redakcyjnych bez zgody wydawcy jest zabronione.
Wydawca: ABW GRAF Group S.C.
31-716 Kraków
ul. Przewóz 2
tel./fax 012 269-90-30
biuro@abwgraf.pl
www.abwgraf.pl
Drukarnia: Drukarnia Kraków
31-716 Kraków
ul. Przewóz 2a
tel./fax 012 262-95-56
marketing@drukarniakrakow.pl
www.drukarniakrakow.pl
Dodaj komentarz!
* = wymagane pole