• Beskidzki • Bocheński • Chrzanowski • Krzeszowicki • Limanowski • Miechowski • Myślenicki • Podhalański • Proszowicki • Wadowicki • Wielicki •

Indywidualiści. Każdy z nich jest zupełnie inny, każdy ma swoje oryginalne pomysły i każdy czerpie inspiracje z innych źródeł. Kiedy się spotykają, potrafią jednak wspólnie stworzyć coś niepowtarzalnego i wyjątkowego. Można powiedzieć, że wzajemnie się przenikają. Są tak różni, ale właśnie to sprawia, że ich muzyka jest połączeniem alternatywy, psychodelik z elementami etnicznymi.
Bartek Duda (gitara), Łukasz Cedzidło (perkusja) i Filip Franczak (wokal i gitara) grają razem już od kilku lat. W obecnym składzie natomiast zespół istnieje od marca 2008 roku. Wtedy dołączył do nich Kuba Jeż (bas). – Filip zadzwonił do mnie i zaproponował, żebym z nimi grał – wspomina.
Zagrali już kilkadziesiąt koncertów w różnych miejscach Polski.
Co oznacza nazwa MINDSHINE? Czy oddaje to, co gracie?
Bartek: Pomysł ten poddał Łukasz. Nazwa oznacza mniej więcej "blask umysłu, jasność umysłu". Na pewno trochę oddaje to, co tworzymy. Początkowo, gdy grał z nami Marcin Koszyk, nazwa brzmiała MIND-SHINE, a po zmianie składu, usunęliśmy tę pauzę, żeby zmianę zaznaczyć. Teraz jest MINDSHNE.
Filip: Połączenie pomysłu, konceptu z oświeceniem umysłu, blaskiem umysłu. Punktem charakterystycznym naszej muzyki jest konceptualizm. Najważniejszy jest pomysł, a nie struktura. Nie ogranicza nas nic, swobodnie możemy łączyć różne gatunki i różne pomysły.
Jak sami określilibyście rodzaj muzyki, który gracie?
Bartek: Według mnie nasza muzyka to połączenie alternatywy, melancholii i psycho. Mnie osobiście inspiruje Anathema.
Kuba: W sumie to możemy trochę podpiąć tę muzykę pod rock alternatywny. Każdy z nas ma jednak swoje fascynacje, które stara się jakoś włączyć do utworów. Każdy z nas też słucha innej muzyki. Na przykład ja lubię Placebo, a ostatnio także Mogwai.
Filip: MIND-SHINE za czasów Marcina Koszyka to było pomieszanie rocka alternatywnego z popem, czyli muzyka bardziej melancholijna. Teraz poszliśmy trochę w stronę psychodeli.
Bartek: Nasza muzyka jest teraz zupełnie inna. Wiadomo, że jest inny skład i inne pomysły. Każdy z nas w tę muzykę wkłada coś swojego.
Filip: Każdy z nas jest totalnym indywidualistą, stąd nasza muzyka jest połączeniem wielu rzeczy, w sposób dość niekonwencjonalny.
Łukasz: Nikt nikomu nic nie narzuca. To jest takie wzajemne przenikanie się.
Jak powstają wasz utwory?
Kuba: Zwykle muzykę piszemy wspólnie, ale warstwę tekstową pozostawiamy już Filipowi.
Filip: Teksty nawiązują głównie do idei różnych ludzi, na przykład Syda Barretta, pierwszego wokalisty Pink Floyd. Są też i bardziej etniczne, przez które przewija się przejście szamańskie.
Czym dla Was jest muzyka?
Bartek: Muzyka jest naszą pasją, jest miłym spędzaniem czasu. Muzyka, którą gramy, jest naszym wyrażeniem uczuć. Gramy to, co czujemy, jak chcemy, nic pod publikę. Miło byłoby, gdyby na koncert przyszło dużo publiczności, ale wiadomo, że to nie jest muzyka dla wszystkich, nie każdemu musi się podobać. Zwłaszcza na tym terenie trudno jest znaleźć publiczność.
Łukasz: Dla mnie to połączenie spełnienia siebie, tego co potrafię zrobić, ze spełnieniem drugiej osoby, która tej muzyki słucha. Oczywiście nie pod przymusem.
Filip: Nie jest to totalnie sztuka dla sztuki. Chcemy, żeby nasza muzyka w odpowiednim odbiorcy wytworzyła jakieś emocje.
Gdzie można Was usłyszeć?
Kuba: Wcześniej graliśmy głównie w Limanowej i Tymbarku. Teraz jednak od trzech miesięcy mieliśmy zastój. Ostatni większy koncert zagraliśmy w Mszanie Dolnej.
Bartek: Jak mieliśmy czas to graliśmy nawet co dwa tygodnie. Rok temu występowaliśmy w Limanowej podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Gramy też w klubach w Krakowie, Gdowie i Nowym Sączu. Wiadomo, w większości za darmo.
Filip: Teraz będziemy się bardziej kierować rynkiem krakowskim.
Jak często ćwiczycie?
Łukasz: Trzy-cztery godziny w tygodniu to jest standard. Zawsze gramy u Filipa w domu. Ma specjalnie przygotowany do prób pokój, dobrze wytłumiony.
Bartek: W tygodniu trochę trudno jest nam się spotkać. Koledzy studiują i mieszkają w Krakowie. Spotykamy się raczej tylko w weekendy. W czasie wakacji, wiadomo, częściej.
Który koncert najbardziej Wam utkwił pamięci?
Filip: Pamiętam koncert w Dobrej, z okazji Wianków, czy Dożynek. Przyszła wtedy masa ludzi, którzy naszej muzyki słuchali.
Łukasz: Improwizowaliśmy wtedy. Żaden utwór nie kończył się tak, jak się miał kończyć. Aplauz był niesamowity, nie spodziewaliśmy się tego.
Filip: Inny koncert, w Mszanie Dolnej. Była dokładnie taka sama sytuacja. W pewnym momencie popsuł nam się statyw od mikrofonu. Wtedy część ludzi przyszła z widowni i nam trzymała mikrofon. Mieliśmy "żywy mikrofon". Wtedy jeszcze na poczekaniu wymyśliliśmy piosenkę "Maciek zepsuł mikrofon". Do jej wykonania dołączyła się publiczność.
Łukasz: To był kawałek jednego wieczoru. Więcej już go potem nie powtarzaliśmy.
Kuba: Z kolei ja pamiętam koncert, na który zapomniałem zabrać instrumentu. Jak się pakowaliśmy, to bas został na polu, przed domem. Dopiero sąsiadka zadzwoniła, że coś nam zostało. Przed koncertem musieliśmy coś wykombinować. Pożyczyłem instrument, inaczej nie mógłbym zagrać.
Czy zamierzacie teraz wspólnie wydać płytę?
Bartek: Pracujemy nad nową płytą. Ze starym składem, jeszcze z Marcinem Koszykiem wydaliśmy własnym kosztem pierwszą płytę zatytułowaną „Anioły, które znałem”. Znalazło się na niej pięć utworów.
Filip: W październiku ubiegłego roku zaczęliśmy nagrywać drugą płytę. W dniu, kiedy weszliśmy do studia, tragicznie zmarł tata Łukasza. Dlatego też cała ta płyta jest taka emocjonalna. Emocje udzieliły się wszystkim. Ta płyta będzie wyjątkowym wydarzeniem. Oprócz konwencjonalnych, używamy tu też innowacyjnych technik grania. Pojawia się też kobiecy głos. Jak już nagramy osiem zaplanowanych utworów, na pewno umieścimy je w Internecie. Potem też chcielibyśmy tę płytę wydać. Teraz szukamy wydawcy.
rozmawiała: Anna Maria Piątkowska
konsultacja muzyczna: Piotr Borek
ale 5 utworów to jeszcze nie płyta, tylko EP-ka, trzymajmy się nomenklatury!
* Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych, oraz zastrzega prawo do ich przeredagowania.
* Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczanych ogłoszeń i komentarzy, oraz zastrzega prawo do ich przeredagowania lub usunięcia.
* Rozpowszechnianie materiałów redakcyjnych bez zgody wydawcy jest zabronione.
Wydawca: ABW GRAF Group S.C.
31-716 Kraków
ul. Przewóz 2
tel./fax 012 269-90-30
biuro@abwgraf.pl
www.abwgraf.pl
Drukarnia: Drukarnia Kraków
31-716 Kraków
ul. Przewóz 2a
tel./fax 012 262-95-56
marketing@drukarniakrakow.pl
www.drukarniakrakow.pl
Dodaj komentarz!
* = wymagane pole