• Beskidzki • Bocheński • Chrzanowski • Krzeszowicki • Limanowski • Miechowski • Myślenicki • Podhalański • Proszowicki • Wadowicki • Wielicki •

Artyści z naszych stron
Rozmowa z malarką Pauliną Bachleda-Kubańską
Paulina Bachleda–Kubańska – urodziła się w 1979 roku w Limanowej. Studiowała malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, była też na stypendium w Wiedniu. Teraz mieszka z mężem i kudłatą Mikusią w Mszanie Dolnej.
- Po eksploatacji miasta wróciłam do korzeni, do miejsca, które wiąże się ze wspomnieniami z dzieciństwa – mówi artystka. – Fajnie jest wracać do starych miejsc. Dzięki temu, że wracasz do czegoś, to miejsce odwdzięcza ci się potem tym, że robisz rzeczy autentyczne, prawdziwe. Teraz, odkąd jestem w Mszanie, w moich obrazach pojawia się zieleń, motywy roślinne i zwierzęta.
Paleta barw mnie zachwyciła
Przed maturą zaczęłam chodzić na lekcje rysunku. Zamierzałam wtedy wybrać się na studia architektury.
Gdy byłam w liceum mama zabierała mnie do Krakowa, żebym poznała miejsce, gdzie będę niedługo studiować. Raz dała mi trochę pieniędzy i czas wolny, bym pozwiedzała miasto. Nie bardzo wiedziałam, gdzie iść. Na ulicy Wiślnej był wtedy sklep dla plastyków. Nigdy wcześniej takiego nie widziałam. Weszłam i ekspedientka pokazała mi suche pastele. Ta paleta barw tak mnie zachwyciła, tak podziałała na mnie, że ją kupiłam. Moim pierwszym obrazem były kaczeńce według Wyczółkowskiego.
Ostatecznie poszłam na architekturę, jednak rzuciłam ją. To nie był mój kierunek. Marzyłam, by rozpocząć studia na Akademii Sztuk Pięknych, ale musiałam przygotować teczkę z pracami do egzaminu. Na przełomie lat 1998-1999 namalowałam pierwsze obrazy olejne. Chodziłam na ASP jako wolny słuchacz i uczyłam się warsztatu plastycznego. Powoli kompletowałam też teczkę z pracami.
Od tamtej pory, od dziesięciu już lat nigdy nie miałam dłuższej przerwy w malowaniu. To jest taka moja jakby prawa ręka. Permanentnie widzę wokoło ciekawe motywy, które pobudzają mnie do tworzenia.
Obserwacje to podstawa
Dla mnie najbardziej inspirujące są obserwacje. To podstawa. Często się mówi, że artyści zauważają więcej rzeczy niż inni. Artyści nawet w brzydocie potrafią dostrzec coś takiego, co potem w sposób estetyczny przedstawią.
Gdy siedzę na balkonie i coś ciekawego zauważę, niekoniecznie od razu muszę to namalować. To musi się dopiero ułożyć w mojej głowie.
Najbardziej reaguję na bodźce wizualne, jednak nieraz mogą to też być audycje radiowe.
Od kilku lat, pojawiają się w mojej twórczości prace powiązane z tekstem, który jest dla mnie uzupełnieniem przekazu. Są to teksty wypisywane lub haftowane krzyżykiem. Myślę, że jest to wynik mojej fascynacji literaturą.
Proste, ale nie banalne
Z tematyką moich prac to jest różnie. Tematy przychodzą falami. Picasso przez kilka lat potrafił pracować w kolorze, który go akurat interesował. Tak powstawały obrazy na przykład w okresie różowym.
U mnie to nie trwa aż tak długo, te fale są zdecydowanie krótsze. Przy czym jestem bardzo wymagająca. Lubię, jak się coś we mnie rozwija. Są momenty, gdy pasjonuje mnie architektura, wprowadzam do prac budowle, kominki. Ale zaraz może się to przeobrazić. Teraz mam akurat czas motywów roślinnych. W takich cyklach powstaje około 10-20 prac, potem to się zmienia. Tak samo jest z inspiracjami historią sztuki. Są momenty, kiedy podoba mi się jeden malarz, ale zaraz jest inny, który porywa moją wyobraźnię. Oczywiście oprócz tego żyją we mnie autorytety tak niepodważalne jak właśnie Picasso.
Lubię tematy proste, ale nie banalne. Jest takie powiedzenie „prosto, byle nie za prosto”, czyli nie banalnie. Banału nie toleruję. Moja baza, której zwykle się trzymam, to portret, pejzaż, figuracja w pejzażu, martwa natura.
Format nie ma znaczenia
Gdy byłam na studiach, wynikiem mojej pracy dyplomowej było kilkanaście obrazów gigantów namalowanych przeze mnie jako zwarty cykl tematyczny. Teraz, odkąd jestem w Mszanie, tworzę miniaturki. Uważam, że format nie ma znaczenia. Czasem chce się zaszokować dużym formatem, ale on niejednokrotnie nie jest dobry. Wolę więc małe formy. Poza tym w domu nie mam pracowni, a małe obrazy mogę malować nawet na stoliczku na balkonie. Dobrze czuję się w tym formacie, można powiedzieć metaforycznie, uroczo.
Podoba mi się moja nisza
Wystaw już od dłuższego czasu nie robię. Wydaje mi się, że jeżeli miałam coś pokazać szerszej publiczności, to już to zrobiłam. Trochę zaczynam traktować wystawy jako snobizm, oczywiście nie obrażając nikogo. Podoba mi się nisza, którą mam w Mszanie, ten spokój. Pisarzowi do twórczości bardziej potrzebne są kontakty z ludźmi, natomiast malarz może się zamknąć sam na odludziu i tworzyć.
Jedyną galerią, z którą współpracuję jest Galeria Art przy Krakowskich Przedmieściach w Warszawie. Oprócz tego nieformalnie pokazuję obrazy i rysunki na blogu. Regularnie wrzucam tam swoje prace.
W sztuce chodzi o swobodę twórczą
Kiedy maluję? Albo rano albo wieczorem. Oczywiście muszę być wyspana, to jest dla mnie ogromnie ważne. Wstanę, zjem śniadanie, wypiję kawę i wtedy mogę coś stworzyć. Z kolei wieczór działa na mnie bardzo nastrojowo. Gdy robi się ciemno, wyciszam się i tworzę wtedy formy bardziej skupione. Rzadko się zdarza, żebym malowała w ciągu dnia. Wtedy mam mnóstwo innych spraw na głowie - gotuje, piorę, pracuję przy komputerze itp.
Oczywiście nie da się malować codziennie. Nasi mistrzowie mówili, że „nie ma dnia bez kreski”. Dla mnie to utopia. W sztuce chodzi przecież bardziej o swobodę twórczą, nic nie można robić na siłę.
Czasem się zdarza, że w pewnym momencie nagle może zmienić mi się nastrój. Czuję, że muszę wtedy coś namalować. Przepraszam na chwilę znajomych, wychodzę na parę minut. Oni to rozumieją. Można by to nazwać prywatnością malarza, którą należałoby uszanować.
Rozmawiała:
Anna Maria Piątkowska
Prace Pauliny Bachleda-Kubańskiej można obejrzeć na jej blogu:
http://www.paulinabachleda.blogspot.com/
Ten temat nie został jeszcze skomentowany
* Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych, oraz zastrzega prawo do ich przeredagowania.
* Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczanych ogłoszeń i komentarzy, oraz zastrzega prawo do ich przeredagowania lub usunięcia.
* Rozpowszechnianie materiałów redakcyjnych bez zgody wydawcy jest zabronione.
Wydawca: ABW GRAF Group S.C.
31-716 Kraków
ul. Przewóz 2
tel./fax 012 269-90-30
biuro@abwgraf.pl
www.abwgraf.pl
Drukarnia: Drukarnia Kraków
31-716 Kraków
ul. Przewóz 2a
tel./fax 012 262-95-56
marketing@drukarniakrakow.pl
www.drukarniakrakow.pl
Dodaj komentarz!
* = wymagane pole